Egalitaryzm, jako bunt przeciw naturze - Murray N. Rothbard
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze
„My jesteśmy państwem”.
Murray N. Rothbard poświęca tej jednej formule sporą część swojej książki — i pokazuje, ile się za nią kryje.
Kolektywistyczne „my”
Punkt wyjścia jest opisowy. Państwo jest niemal powszechnie uznawane za instytucję świadczącą usługi społeczne. Jedni otaczają je czcią jako apoteozę społeczeństwa, inni uważają za miłą, choć często nieefektywną organizację — ale prawie wszyscy zgadzają się, że jest środkiem niezbędnym do osiągania celów ludzkości.
Wraz z rozkwitem demokracji identyfikacja państwa ze społeczeństwem uległa według autora podwojeniu — do tego stopnia, że powszechnie słyszy się opinie każące wierzyć, iż „my jesteśmy państwem”.
Rothbard nazywa to wprost: użyteczne kolektywistyczne słowo „my” umożliwia posłużenie się ideologicznym kamuflażem ukrywającym realia życia politycznego.
Jak działa ten kamuflaż
Autor pokazuje mechanizm na konkretnych przykładach, w których zaimek zmienia ocenę zdarzenia.
Jeśli „my jesteśmy rządem”, to wszystko, co rząd uczyni jednostce, przestaje być tyranią i staje się działaniem podjętym przez nią „dobrowolnie”.
Gdy rząd zaciąga ogromny dług publiczny, który musi zostać spłacony przez opodatkowanie jednej grupy na rzecz innej, istota obciążenia ulega zaciemnieniu przez stwierdzenie, że „mamy zobowiązania wobec nas samych” — choć płacący i otrzymujący to dwie różne grupy ludzi.
Podobnie z przymusem: jeśli państwo powołuje kogoś do wojska albo więzi za poglądy, przy takiej retoryce wychodzi na to, że osoba ta „robi to sobie sama” — i dlatego nie dzieje się nic zdrożnego.
Dlaczego to nie jest spór o słowa
Rothbard konsekwentnie rozdziela dwa pojęcia, które w potocznym języku się zlewają: społeczeństwo, czyli ogół ludzi, oraz państwo, czyli konkretną organizację dysponującą przymusem.
Konsekwencja tego rozróżnienia jest praktyczna. Jeśli państwo to nie „my”, tylko określona grupa podejmująca decyzje wobec pozostałych, to każdą decyzję trzeba oceniać osobno — pytając, kto zyskuje i kto ponosi koszt. Formuła „my jesteśmy państwem” to pytanie z góry unieważnia.
Tytułowy egalitaryzm
Sam tytuł wskazuje na drugi wielki temat tej książki: równość rozumianą nie jako równość wobec prawa, lecz jako równość rezultatów.
Rothbard analizuje ten postulat jako zagadnienie wykorzystywane często przez środowiska postępowe w sposób, który uderza w godność ludzką — pokazując, co musiałoby się wydarzyć, żeby równość rezultatów faktycznie osiągnąć, i jakim kosztem.
Erudycja i uczciwość intelektualna
Wydawca opisuje tę pracę jako kolejny popis erudycji, logiki, inteligencji, a przede wszystkim uczciwości intelektualnej Rothbarda.
Ta ostatnia cecha jest w kontekście takiego tematu najważniejsza. Autor nie unika najmocniejszych argumentów strony przeciwnej — przytacza je w pełnej wersji, a dopiero potem rozbiera na części.
Dla kogo jest ta książka?
- Dla zainteresowanych filozofią polityki – to jedna z klasycznych pozycji nurtu libertariańskiego
- Dla śledzących spory o równość – z argumentacją systemową, nie publicystyczną
- Dla czytelników Rothbarda – to jedna z jego najostrzejszych prac
- Dla analizujących język polityki – rozbiór formuły „my jesteśmy państwem” jest tu wzorcowy
- Dla lubiących ostre polemiki – autor nie ukrywa swojego stanowiska ani go nie łagodzi
Na koniec
To książka pisana z wyraźnej pozycji i nie udaje bezstronności. Jej wartość polega na precyzji, z jaką rozbiera pojęcia używane w debacie publicznej codziennie — i najczęściej bez zastanowienia.
Kim jest „my”, gdy słyszysz, że „musimy” coś zapłacić?
Najczęściej zadawane pytania
O czym jest książka „Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze”?
O naturze państwa i o postulacie równości rezultatów. Murray N. Rothbard analizuje między innymi formułę „my jesteśmy państwem” i pokazuje, jak zaciera ona różnicę między społeczeństwem a organizacją dysponującą przymusem.
Na czym polega krytyka formuły „my jesteśmy państwem”?
Rothbard wskazuje, że kolektywistyczne słowo „my” stanowi ideologiczny kamuflaż ukrywający realia życia politycznego. Jeśli bowiem „my jesteśmy rządem”, to każde jego działanie wobec jednostki przestaje być tyranią i wygląda na podjęte dobrowolnie.
Jakie przykłady podaje autor?
Między innymi dług publiczny, przy którym stwierdzenie, że „mamy zobowiązania wobec nas samych”, zaciemnia fakt, że jedna grupa jest opodatkowywana na rzecz innej, a także przymus wobec jednostek, przedstawiany przy tej retoryce jako działanie podjęte przez nie same.
Czego dotyczy tytułowy egalitaryzm?
Równości rozumianej jako równość rezultatów, a nie równość wobec prawa. Autor analizuje, co musiałoby się wydarzyć, aby taką równość osiągnąć, i jakim kosztem dla wolności jednostki.
Czy to książka bezstronna?
Nie i nie udaje takiej. Autor pisze z wyraźnej pozycji libertariańskiej, przytaczając jednak argumenty strony przeciwnej w pełnej wersji, zanim przystąpi do ich analizy.

Wyświetlane są wszystkie opinie (pozytywne i negatywne). Nie weryfikujemy, czy pochodzą one od klientów, którzy kupili dany produkt.